# cieszę się

… że jest już wiosna. Co prawda temperatury jeszcze średnie (prognozy mówią o jakichś opadach śniegu), ale zima już za nami, można powoli przymierzać się do wymiany garderoby na lżejszą i jest już raczej bliżej niż dalej do ciepełka.

# czuję się

…pozbawiona energii. Jakby mnie ktoś odłączył od prądu. Chyba dopadło mnie wiosenne przesilenie, bo od 2 tygodni nie jestem w stanie prawie nic zrobić z mojej listy TO DO. Realizuję tylko najpilniejsze sprawy i koniec. Najchętniej zawinęłabym się w kołdrę i tak przeczekała najbliższe tygodnie.

# chciałabym

… jeść więcej warzyw i owoców. O ile już nie kupuję i nie jem produktów z mega długą listą składników, których większości nie potrafię poprawnie wymówić, tak w mojej diecie jest wciąż za mało warzyw i owoców. Może stąd to wiosenne przesilenie i brak energii?

# pracuję nad

… porządkiem w łazience. To, po garderobie, kolejne pomieszczenie (a w zasadzie dwa – bo w grę wchodzi zarówno duża łazienka, jak i mała łazienka połączona z szafą gospodarczą/pralnią), do uporządkowania w tym roku. Idzie mi średnio. Zbliża się koniec miesiąca i mój wyznaczony deadline – a jak na razie uporałam się z górą prania (po porządkach w garderobie) i jedną szafką z moimi kosmetykami. Mam plan skończyć porządki w łazience w najbliższy weekend – trzymaj kciuki.

# czytam

… a właściwie skaczę z kwiatka na kwiatek, od gatunku do gatunku. I poradniki o rodzicielstwie, i poradniki rozwojowe, beletrystykę i lekkie kryminały. Od sasa do lasa. No co ja poradzę na to, że Legimi ciągle dodaje coś nowego i fajnego do swoich zasobów 😉

# oglądam

… budzącą się do życia przyrodę. Uwielbiam patrzeć na te malutkie pączki, które już za chwilę zmienią się liście i kwiaty.

# czekam na

… przypływ energii do działania. Niech już będzie nieco cieplej, to będzie mi łatwiej zmobilizować się do normalnego dla mnie funkcjonowania.