Domowe centrum dowodzenia – dla mnie to miejsce, w którym mam zebrane ważne dla mnie informacje dotyczące naszego domu – plany obiadowe, lista zakupów czy właśnie kończących się składników w kuchni, ważnych informacji/wydarzeń dotyczących poszczególnych domowników czy lista domowych obowiązków. Miejsce, które jest swobodnie dostępne dla każdego z domowników – w przeciwieństwie np. do mojego kalendarza.

Od momentu znalezienia mieszkania wiedziałam, że ścianę pomiędzy przedpokojem, kuchnią a pokojem dziennym chcę wykorzystać właśnie na domowe centrum dowodzenia. Specjalnie pod ten cel zostało zamontowane na niej oświetlenie.

Początkowo centrum dowodzenia była zamówiona na wymiar tablica, po której można było pisać kredą. Niestety nie dało się przyczepić magnesów. To znaczy – dało się, ale przy pomocy dwustronnej taśmy klejącej, co jednak powodowało zniszczenia na tablicy przy jakiejkolwiek próbie przemieszczenia magnesów. A nie o to mi do końca chodziło. O farbie tablicowej, czy magnetycznej nawet wówczas nie pomyślałam. W sumie nie wiem czemu, pewnie jakieś małe remontowe zaćmienie ;).

Taka smętna, zniszczona tablica wisiała przez dłuższą chwilę, wywołując we mnie wyrzuty sumienia, kiedy przypomniałam sobie właśnie o specjalnych farbach. Po kilku wizytach w marketach budowlanych, gdzie widziałam dziwne mieszanki, które trzeba równomiernie nałożyć na ścianę, pewnie wyszlifować a potem pokryć jeszcze warstwą farby tablicowej – raczej odechciewało mi się podjęcia jakichkolwiek prac. Aż w końcu znalazłam gotowe rozwiązanie, czyli farbę tablicowo-magnetyczną, co dawało pewną nadzieję, że będzie łatwo i prosto, i co jestem w stanie wykonać samodzielnie, bez wzywania fachowców.

I tak w sumie było* – po zaszpachlowaniu dziur po tablicy, zagruntowaniu powierzchni i pomalowaniu 3 warstwami farby mam swoje wymarzone domowe centrum dowodzenia jest już gotowe. I prezentuje się tak.

domowe centrum dowodzenia - widok z pokoju

domowe centrum dowodzenia - widok z przedpokoju

domowe centrum dowodzenia - zbliżenie

* w sensie, że łatwo i prosto (i do samodzielnego wykonania), bo był jeszcze spowalniacz w postaci pomysłu na ostateczny wygląd ściany: malowanie całej ściany, malowanie ściany z odcięciem, malowanie fragmentu ściany a potem dodanie drewnianych ramek. Podjęcia decyzji nie ułatwiał fakt dość nieregularnego kształtu ściany przez belkę konstrukcyjną biegnącą przez całe mieszkanie.